Zapchana wanna

Chodziłem wtedy do trzeciej klasy liceum, kiedy w godzinach rannych, do drzwi ktoś zadzwonił. Jako że było gorąco, nie byłem niespecjalnie ubrany, tzn. w samych bokserkach. Już nawet nie pytałem kto to, tylko otworzyłem drzwi. Oczom moim ukazał się obraz sąsiadki z dołu nie do końca ubranej, tzn. była tylko w staniku i w brązowych, cienkich, klasycznych rajstopach. „Przepraszam cię za mój strój, ale właśnie myłam głowę, kiedy zepsuła mi się suszarka, czy nie mógłbyś mi pożyczyć waszej?” – zapytała sąsiadka. Tak jak stałem poszedłem do łazienki i z szafki wyciągnąłem ową suszarkę. Kiedy wracałem z nią w kierunku drzwi, w moich gaciach namiot już pięknie się rysował. „Bardzo proszę” – powiedziałem do sąsiadki wyciągając przez uchylone drzwi rękę z owym sprzętem. Sąsiadka podziękowała i odwróciła się sporej wielkości dupą do mnie, zostawiając w mej pamięci tenże obraz. Kiedy przyszła ją oddać, była już w szlafroku, ale za to z nowym problemem. „Wiesz, jestem w domu sama a właśnie zapchała mi się wanna. Czy mógłbyś mi pomóc rozwiązać ten problem”? – Oczywiście, krzyknąłem niemal z rozkoszą. Wziąłem tylko sprzęt potrzebny do ewentualnego użycia i zszedłem z sąsiadką do jej mieszkania. Kiedy tak nachylałem się nad wanną, jak się potem okazało pełną jej kłaków z góry i z dołu, ona niby pod pozorem zobaczenia jak mi idzie praca nachyliła się nade mną dotykając mnie swoim ciałem już bez szlafroka. Wzdrygnął mną tylko zimny dreszcz, gdyż nie spodziewałem się tego po sąsiadce. „Jakże ja ci się za tę przysługę odwdzięczę?” – powiedziała. I bez zbędnych ceregieli przytuliła się do mnie, tak jak kobieta przytula się do mężczyzny, kiedy tego potrzebuje. Zatkało mnie całkowicie, i tylko opanowanie i doświadczenie sąsiadki sprawiło, że nie strzeliłem żadnej gafy. Szybko uniosła jedną ze swych nóg i włożyła mi ją prosto w krocze. Westchnąłem tylko ciężko, przymykając z lekka oczy, zupełnie jak bym się czymś zmęczył. A ona zaczęła pieścić moje krocze swą jędrną nogą. „Nic się nie bój jesteśmy teraz sami i przez najbliższy czas nikt nam nie będzie przeszkadzał.” Po tych słowach zapewnienia, przełamując wszechogarniający mnie strach powoli zacząłem reagować na bodźce wysylane przez sąsiadkę. Objąłem ją jedną ręką, natomiast drugą złapałem przez wciąż założone rajstopy za jędrny i wielki tyłek, rozpoczynając powolny masaż pośladków. „Hej kolego! Wspaniale to robisz!” – powiedziała sąsiadka. „Widzę, że trema minęła bezpowrotnie. Pozwól więc, że wynagrodzę ci twój trud jakiego się podjąłeś.” W objęciach poszliśmy do pokoju obok, gdzie sąsiadka padła na łóżko rozchylając szeroko, skrępowane rajstopami nogi. „Wyruchaj mnie teraz tak jak chcesz. Mój stary już od dawna ze mną tego nie robi. Ja przecież nie jestem jeszcze taka stara, i wciąż potrzebują niezłego zaganiacza z racji swej postury. Sądząc po tym co rysuje się w Twoich gaciach, ten będzie doskonały.” Po tych słowach doznałem lekkiego szoku, gdyż taka opinia w ustach prawie 50. letniej kobiety, to już duży sukces, którego jakoś nie mogłem dotąd zauważyć wśród swoich rówieśniczek. Czasem wręcz miałem z tego powodu kompleksy, że zostały mi już tylko starsze panie, które po cipach smera jedynie wiatr. Rozanielony ruszyłem na sąsiadkę, zdejmując uprzednio bokserki. Jeszcze dobrze nie zacząłem, a już zostawiłem sporą plamę na jej rajstopach. „Nie przejmuj się tym co się stało tylko bierz się ostro za mnie, bo czas ucieka.” Zbliżywszy swoje usta do sąsiadki zaczęliśmy się ostro całować, lekko przy tym wzdychając. Cycki miała tak wielkie, że podczas tej miłosnej kotłowaniny, wylewały się co jakiś czas ze stanika, jeszcze bardziej podnosząc atmosferę. „Zaczekaj chwilę, rozepnę ten stanik, bo strasznie mnie uwiera, a i tak widzę, że chciałbyś zanurzyć się w moich balonach.” Cyce wyleciały więc na wierzch wisząc jeden przy drugim jak para dyndających kabaczków. „Teraz możemy już bez krępacji kochać się dalej.” – odrzekła. „Jeszcze jakby pozbyła się Pani rajstop to już byłby prawie komplet” – stwierdziłem teraz ja. „A może sam chciałbyś to zrobić, przecież tak dobrze zacząłeś, robiąc plamę na nich od razu na początku?” „Słyszę, że narobiłem Pani niezłego kłopotu zachowując się w ten sposób.” „Ależ nie – głuptasie (mogła tak do mnie powiedzieć, bo przecież dzieliła nas około 15. letnia przepaść wiekowa), chciałam tylko abyś dobrze się bawił, a ja żebym miała poczucie, że odpowiednio Tobie wynagrodziłam trud jakiego podjąłeś się w łazience.” Namiętnie całując całe ciało począwszy od góry, i posuwając się ku dołowi, zacząłem ściągać wielkie rozmarowo rajstopy, i wkładając niejako przy okazji rękę w ich głąb przeżywałem kolejną falę erotycznego uniesienia, biorąc na siebie ciepło jakie zgromadziły owe rajstopy opuszczające powoli smukłe nogi sąsiadki. Jak już miałem w zwyczaju, kiedy tylko przychodziło mi zdejmować z kobiet rajstopy, przed końcem, kiedy jeszcze opinały się na nóżce, zaczynałem delikatnie miziać się nimi po małym, wywołując jeszcze większe podrażnienie, które po tem skutkowało tym, że nie musiałem tyle pracować nim w cipie, aby dość do końca. Doszedłem w końcu do końca zdejmowania, i zamaszystym ruchem rzuciłem je gdzieś koło łóżka. Zostały mi jeszcze majtki do ściągnięcia. Z tymi uporałem się wręcz expressowo, bo sąsiadka rozchylając szeroko nogi i pokazując mi wymownymi gestami, że jej norka jest już gotowa, nie pozwoliła dłużej na siebie czekać. Podobnie jak rajstopy, majtki wylądowały gdzieś przy łóżku. Sąsiadka pospiesznie rozszerzyła maksymalnie jak się tylko dało swoje wielkie uda i zaprosiła mnie na siebie, a raczej na siebie. Po drodze pospiesznie ściągnąłem nieco skórkę z ptaka i z tak przygotowanym natarłem na wielką cipę. Wpadłem w nią zupełnie tak jak wpadka się w zaduże buty. Sąsiadka, widać było, że nie do końca była zadowolona – potrzebowała przecież większych doznań, a nie drapania za uchem. Do czego można było przyrównać mojego ptaka w stosunku do jej nory. Podniosła więc nogi i założyła mi je na ramiona. „Spróbuj teraz na pewno dasz radę” – powiedziała. Poprawiłem tylko jej nogi na moich ramionach i wsadziłem ile sił swojego małego w wielką, różową cipę. Pchałem mocno ile tylko sił miałem w sobie, a sąsiadka narzucając rytm przez dociskanie mnie swoimi nogami głośno wtórowała: „Ooo… tak, właśnie tak. Rób to ze mną, właśnie tego chciałam.” Spuściłem się w niedługą chwilę, kiedy oboje zaczęliśmy ów erotyczny taniec. Potem jeszcze namiętnie się całowaliśmy dotykając naszych ciał i zbliżając się niejako ku końcowi całej przygody, która przecież kiedyś musiała się skończyć.

One Comment

  1. Jezus Maria – co to miało być ?
    Kto w wieku 35 lat jest w 3 klasie liceum ? czego w tym liceum uczą, że autor nie potrafi kilku zdań składnie napisać ?
    Same niekonsekwencje oraz zwykłe bzdury: która kobieta lata po klatce schodowej w samych rajstopach z powodu mokrej głowy ?
    Dla mnie ? DNO !

Dodaj komentarz