Zdrada – seks ze starym, obleśnym satyrem

Mam 31 lat. Jestem bardzo atrakcyjna. Mam szczupłe ciało. Długie, falowane czarne włosy. Kształtne usta i duży biust. Brązowe oczy.

Kilka miesięcy temu zaczęłam mieć szczególnie intensywne fantazje erotyczne. Czasami wystarczy, że spojrzę na jakiegoś przystojniaka w metrze i czuję, jak moja pochwa nagle wilgotnieje, a sutki twardnieją. Nie mogę nad tym zapanować. Po prostu patrzę na faceta, a w pochwie czuję jakby pojedyncze dzikie pchnięcie. To moja pochwa wyobraża sobie, że dany facet mógłby wbić się we mnie. Kiedy moje spojrzenie i spojrzenie takiego obcego faceta stykają się po chwili spuszczam wzrok. Widzę po ich oczach, że zwykle szybko dociera do nich wymowa mojego spojrzenia. Jest mi w jakiś sposób wstyd, bo nie umiem zapanować nad własną pożądliwością. W jakiś sposób czują się również wolna i wyuzdana.

Kilka razy w tygodniu uprawiam seks z mężem, ale wciąż mi mało. Mąż opada z sił. Nie jest w stanie zadowalać mnie tak często, jak tego potrzebuję, a ja wciąż chodzę podniecona.

Mam kolekcję wibratorów. Często pieszczę się nimi przed wyjściem do pracy i po powrocie do domu. W pracy również czasami nie mogę się skoncentrować. Zwykle idę wtedy do toalety dyskretnie zabierając ze sobą gruby pisak. W toalecie opieram się o ścianę, nakładam prezerwatywę na pisak i przez chwilę masuję nim pochwę. Drażnię też łechtaczkę, ale zwykle nie mogę dojść – potrzebuję żywego kutasa. Pchnięcia pisakiem powodują wtedy jeszcze większe rozdrażnienie. Jestem często zmęczona swoim silnym popędem. Niekiedy nawet czuję tępy ból podbrzusza z niezaspokojonego pożądania. Marzę o młodych ogierach, których kutasy byłyby zdolne ukoić moją głodną pizdę.

Obiecałam sobie, że nie zdradzę męża, bo bardzo go kocham i nie chciałabym go stracić. Dwa tygodnie temu dałam się jednak zerżnąć grubemu, staremu satyrowi, z którym sporadycznie współpracuję od kilku lat.

Facet zawsze miał na mnie ochotę, ale jest tak gruby i obleśny i patrzył na mnie z takim nachalnym, jawnym głodem w oczach, że traktowałam go raczej chłodno i formalnie.

Kilka tygodni temu wyciągnął przy mnie zmięte banknoty z kieszeni i zaczął liczyć je śliniąc przy tym swoje grube paluchy.
- Sporo masz pieniędzy – zagaiłam ze śmiechem bez żadnej konkretnej intencji.
- Czy gdybym Ci je dał to oddałabyś mi się? – spytał patrząc w moje oczy.
Wkurwiłam się. Nie jestem przecież dziwką.
- Odpierdol się – powiedziałam i odeszłam urażona.

Nie mogłam jednak przestać myśleć o nim. Ma mięsiste, duże usta, które zawsze mi się podobały. Od kilku lat pożerał mnie wzrokiem. Czułam się wtedy nieswojo, lekko sztywniałam i miałam dziwne wrażenie, że coś nieprzyjemnie i szorstko pociąga za moje sutki. Unikałam go, a jednocześnie lubiłam, bo jest inteligentny i jawnie lubieżny – nie wstydzi się siebie i swoich odczuć jak ja.

Jest także stary, gruby i zaniedbany. Od czasu naszej rozmowy nie mogłam jednak pozbyć się wyobrażenia, że mógłby te swoje tłuste, obślinione paluchy wbić w moją pochwę i sprawić mi rozkosz. Wyobrażałam sobie, jak ssie moje sutki i jak spuszcza się we mnie.

Chciałam przestać o nim myśleć, ale w jakiś sposób wyparł z moich fantazji pięknych, młodych umięśnionych ogierów. Byłam zła na niego za to, co ze mną zrobił. Miałam wrażenie, że wyreżyserował całe to zdarzenie z pieniędzmi, żebym w końcu mu się nadstawiła.
.
Wkrótce przechodząc korytarzem w pracy zauważyłam go kątem oka. Udałam, że go nie widzę, ale poczułam nagle intensywne, łakome ciepło w pochwie. Nogi ugięły się pode mną, chociaż wyglądał żałośnie – był gruby i stary jak zawsze. Do tego koszmarnie ubrany.
Nie byłam jednak w stanie skupić się na pracy tego dnia. Znowu musiałam wyonanizować się pisakiem w kiblu. To było żałosne. Jestem atrakcyjną kobietą, a lecę na starego, zaniedbanego faceta.

Walczyłam ze sobą, ale zrozumiałam, że sam jego widok wywołuje we mnie żądzę. Po kilku krótkich spotkaniach, podczas których moje ciało spektakularnie na niego reagowało, zrezygnowana doszłam do wniosku, że powinnam dać mu dupy, żeby dojść do siebie i móc znowu normalnie funkcjonować.

Kiedy zobaczyłam jak wchodzi do windy pobiegłam za nim. Winda ruszyła. Byliśmy sami, choć obserwowały i rejestrowały nas kamery. Poczuł, że na niego patrzę i spojrzał mi w oczy. Nie mogłam się powstrzymać i aż przełknęłam ślinę.
- Mieszkasz sam? – spytałam na wydechu, bo aż mnie dusiło z pożądania.
- Jeśli chcesz mogę wysłać Ci adres – odparł z namysłem patrząc mi w oczy. Lekko uśmiechnął się.
- Wyślij – odparłam i spuściłam głowę. Rozprostowałam ramiona, nadgarstki i dłonie. Uświadomiłam sobie, jak bardzo byłam spięta tą pogonią za nim do windy i perspektywą rozmowy z nim.

Kiedy wróciłam do swojego biurka nie mogłam opanować podekscytowania. Sprawdziłam pocztę. E-mail nie nadchodził. Sprawdziłam ponownie. Znowu nic. Kilka niecierpliwych, długich godzin czekałam na e-mail od niego zła, że mógł zadrwić ze mnie i z bólem podbrzusza z pożądania.

Napisał do mnie tuż przed końcem pracy. Podał adres i spytał uprzejmie, kiedy wpadnę odebrać książki. Napisałam, że chciałabym jeszcze tego samego dnia po pracy, ale wcześniej muszę jeszcze wpaść do sklepu.

Po drodze kupiłam paczkę prezerwatyw i zadzwoniłam do męża z informacją, że muszę coś załatwić po drodze.

Kiedy dojechałam i stałam już pod drzwiami jego mieszkania poczułam nagle wahanie i lęk. Zaczęłam zastanawiać się, czy zadzwonić, czy odejść od jego drzwi. Wtedy nagle otworzył drzwi i stanął przede mną.
- Cześć Anka, wchodź! – powiedział energicznie i z werwą.
- Skąd wiedziałeś, że tu stoję? – spytałam bez sensu.
- Słyszałem windę, jak zatrzymała się, a potem ktoś się długo nie mógł zdecydować – odparł, spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się lekko, jakby z drwiną.

Weszłam do jego mieszkania. Odsunął się ode mnie na jakieś dwa metry, bo widział, że jestem zakłopotana i chciał zrobić mi miejsce, żebym poczuła się swobodniej.

Weszłam za nim do pokoju. Miał stare brązowe meble, dużo książek i lekki rozgardiasz.
- Usiądziesz? – spytał.
- Tak – skinęłam głową i usiadłam.
Nadal czułam się kretyńsko, a jednocześnie byłam podniecona i znowu docierało do mnie, że mam szorstkie, sztywne sutki.
- Chcesz coś do picia? – spytał.
- Wodę, poproszę.
- Nic mocniejszego?
- Nie, wodę, muszę później do męża.

Przyniósł mi wodę. Usiadł naprzeciwko mnie. Kiedy piłam spytał miękko:
- To jak – rozliczymy się teraz?
- Ale ja nic od Ciebie nie chcę – odpowiedziałam.
- Nic nie chcesz? – spytał z drwiną – bawiło go moje zachowanie.
- Chciałabym …pieścić się z Tobą…- powiedziałam dość cicho. Miałam zwieszoną głowę i czułam się nieswojo. Znowu przełknęłam ślinę. Gdybym wiedziała, że zdrada jest tak trudna i upokarzająca to chyba nigdy bym się na nią nie zdecydowała.

Wstał, podszedł do mnie i usiadł tuż obok mnie na kanapie. Nie ruszałam się. Objął mnie ramieniem i zdecydowanie chwycił za pierś. Westchnęłam.
- Pokażesz mi jak tam jest mokro? – spytał.
Zaczęłam zdejmować spodnie. Wstałam. Rozbierałam się na jego oczach czując mieszankę pożądania i wstydu. Obserwował mnie.
W końcu stałam już przed nim całkiem naga, a on taksował mnie wzrokiem. Widziałam, że bardzo mu się podobam.
Spojrzeliśmy sobie w oczy. Chwyciłam go za rękę.
- Weźmiesz ze mną prysznic? – spytałam.
Zrobiło mu się głupio i z jakiegoś powodu spuścił wzrok.
- Najpierw jednak chciałabym Cię rozebrać – powiedziałam.
- Rozbiorę się sam – odparł.
Widziałam, że jest zmieszany. Wydało mi się to zabawne, bo przecież jeszcze chwilę przedtem to ja byłam zakłopotana. Miałam wrażenie, że wstydzi się przede mną swojego zaniedbanego ciała.
- Mam w końcu coś do powiedzenia, skoro nie chcę Twoich pieniędzy – stwierdziłam ze zjadliwym uśmiechem. Uklękłam przed nim i zaczęłam rozpinać jego koszulę. On też wziął się za jej rozpinanie. Wkrótce stał przede mną nagi. Był owłosiony i blady. Parzyłam na niego. Nie mogłam się opanować. Podeszłam do niego. Schyliłam głowę i wzięłam w usta jego sutek. Lekko odepchnął mnie ramieniem.
- Chodźmy do łazienki – powiedział.

Szłam za nim naga do łazienki i czułam się totalnie abstrakcyjnie. W łazience weszliśmy pod prysznic. Było nam obojgu trochę ciasno, bo facet ma spore ciało. Krople ciepłej wody zaczęły spadać z prysznica jak deszcz. Dał mi żel do ciała. Zaczęłam wcierać go we włosy na jego ciele. W jakiś sposób byłam obłędnie zachwycona jego bladym, żałosnym ciałem.

Poocieraliśmy się o siebie trochę. Poobejmowaliśmy się trochę śliscy od żelu pod prysznicem. Próbowaliśmy się też całować patrząc sobie w oczy, ale prysznic nie sprzyjał całowaniu w takim stylu.

W końcu opłukaliśmy się i wyszliśmy spod prysznica. Dał mi ręcznik. Czułam się zadowolona, rozśmieszona, szczęśliwa i podniecona. Spodobała mi się ciepła woda, pieszczoty z nim pod prysznicem i cieszyłam się na to, co nastąpi.

Facet był w nieco innym nastroju. Jego podniecenie zaczynało być już niecierpliwe.
Kiedy się wytarliśmy wróciliśmy do pokoju.

Podeszłam do niego i zaczęliśmy się całować. Jego mięsiste usta były cudowne w dotyku, ale ruchami bioder dawał mi do zrozumienia, że ma już ochotę wbić się we mnie.

Wyjęłam prezerwatywę i podałam mu. Kiedy ją nakładał nadstawiłam się mu się na kanapie do rżnięcia od tyłu.

Władczo chwycił mnie za biodra i skorygował moją pozycję, żeby było mu wygodniej. Cudownie wbił się we mnie. Poczułam wspaniałe pchnięcie. Najpierw pierwsze, potem kolejne. Byłam zachwycona. Cudownie pomopował mnie. Również zaczęłam się ruszać. Pochwa była wniebowzięta. Sutki pocierały w rytm pchnięć o tapicerkę kanapy. Czułam się doskonale szczęśliwa, kiedy mnie ruchał i sprawiało mi to ogromną przyjemność.
W końcu zastygł i cicho zajęczał. Czułam spazmy, kiedy wstrząsały jego ciałem. Wysunął się ze mnie i zdjął prezerwatywę. Otarł swojego kutasa chusteczką i położył się na kanapie obok mnie.

Nakryłam nas kocem. Na kanapie było ciasno, więc musiał objąć mnie ramieniem. Na chwilę odwróciłam się do niego i z wdzięcznością pocałowałam go w policzek. Nie odwzajemnił pocałunku. Miał zamknięte oczy i odpoczywał oddychając głęboko. Odwróciłam się, żeby plecami wtulić się w niego.

Nagle poczułam jakieś dziwne rozczulenie i żal. Leżałam obok niego, zaspokojona i szczęśliwa, ale czułam, że po policzku spływają mi łzy. Seks ze starym, grubym satyrem był zdecydowanie zbyt udany. Za bardzo go lubiłam. Przez łzy nie mogłam powstrzymać kataru. Usłyszał jak wciągam katar. Położył mi rękę na policzek, poczuł wilgotność łez, pogłaskał mnie po policzku i wycofał rękę. Poleżeliśmy jeszcze trochę i zdrzemneliśmy się.
Bardzo dobrze czułam się w jego obecności.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


jeden + = 6